Jak zmienia mnie pełny etat
W piątek zaczęłam pracować w jednej z bardziej znanych sieciówek i chyba chciałabym się tym z wami podzielić. Od razu mówię, że nie będę tu za bardzo psioczyć na samą firmę ( jeszcze na tyle nie zgłupiałam! ), ale pewnie i na niej nie pozostawię suchej nitki, kiedy już pracę w niej zakończę :P Na razie to będzie bardziej kilka moich obserwacji, bo tego na pewno się tam uczę - obserwowania otoczenia, socjalizacji i otwierania się na kontakty, a najbardziej chyba pozytywnego myślenia, nad którym pracuję! Sklep, w którym pracuję mieści się w małym mieście około 30 kilometrów od Wrocławia i otaczają je właściwie prawie wyłącznie wsie. I na to trzeba zwrócić szczególną uwagę w moim wywodzie. To znaczy, ja nie zamierzam nikomu ujmować szacunku - nie, nie, nie to jest moim celem. No ale przejdę już do rzeczy, bo pewnie głowicie się, o co mi chodzi, a ja zaczynam swój wewnętrzny monolog. Przez parę tych pierwszych dni wystawiono mnie na przymierzalni - praca polega na tym, że głównie...